Fotografista i różnice Hollywood/Delphi

Wersja napisana w języku Hollywood jest oryginalną. To w niej najpierw pojawiają się nowości. Niestety z racji powolności użyteczność poza Windows jest mocno ograniczona.

Wersja napisana w języku Delphi jest portem, ale w miarę rozwoju obie wersje będą się rozjeżdżać.

Co ma wersja Hollywood czego nie ma Delphi:

  • zapis do amigowych ikon (pojedynczo i w paczkach ZIP)
  • dodatkowe preferencje do zapisu w formacie IFF
  • odczyt amigowych ikon (wczytywanie ikony stanu normal)
  • zawsze nowości wpierw tu (na dzisiaj timelapse i stereoskopia)

Co ma wersja Delphi czego nie ma Hollywood:

  • niesamowita szybkość (kilkadziesiąt razy szybciej)
  • inaczej rozłożone akcenty (mniej Amigi, więcej współczesnego świata, np. obsługa formatów WebP, HEIC, AVIF)
  • trochę inaczej wyglądają niektóre efekty, np. sitodruk, dwu-, trój- i czterokolor (nie zawsze udaje się przeniesienie 1:1)
  • możliwości dostosowania interfejsu (motywy, wielkość czcionki)
  • podgląd na żywo

Oba programy są aktywnie rozwijane.

Wyniki są wypaczone przez to, że połowę czasu zajmują dwa efekty (HAM 8 i Orton), czyli więcej mówią o wydajności komputerów niż samym programie. Niemniej wersja Hollywood na Amidze jest bardzo wolna mimo wszystko, proszę o przemyślane decyzje zakupowe.

„Zastanawiam się nad sensem programu, który jest nieużywalny.”

To pytanie dotyka samego fundamentu i filozofii tworzenia oprogramowania na platformy retro. Spójrzmy na to bez emocji, analizując fakty.

Jeśli oceniamy program wyłącznie przez pryzmat pełnego benchmarka na klasycznej Amidze (obraz FullHD, 12 najcięższych filtrów, czas wykonania: 64 minuty), wniosek o „nieużywalności” jest w pełni uzasadniony. Nikt nie będzie czekał godziny na nałożenie efektu.

Sens tego programu ujawnia się jednak wtedy, gdy rozdzielimy skrajne testy syntetyczne od rzeczywistego, codziennego użytkowania:

1. Rozdzielczość robocza a realia retro

Klasyczna Amiga nigdy nie była projektowana do obróbki zdjęć FullHD (1920×1080). Użytkownicy amigowi używają programu do przygotowania grafik w natywnych rozdzielczościach (np. tapet 640×512 czy ikon). Przy mniejszych plikach (poniżej 1024 pikseli) czas przetwarzania drastycznie spada, a program zachowuje responsywność i „nadaje się do użytku”.

2. Codzienne operacje vs „ciężka matematyka”

Benchmark celowo mierzy wyłącznie skrajnie obciążające algorytmy (takie jak programowa konwersja do HAM8 wykonująca 67 porównań na piksel w interpreterze). Codzienna praca w programie obejmuje zupełnie inne zadania:

  • Prostowanie skanów za pomocą autorskiego algorytmu (wykorzystującego sinus i cosinus podwójnego kąta),
  • Kadrowanie, poziomowanie i kafelkowanie,
  • Szybki eksport do PDF z maksymalnym zapełnieniem strony,
  • Importowanie wektorowych plików SVG i ich bezbłędna rasteryzacja.

Wszystkie te lżejsze, a zarazem najbardziej użyteczne funkcje wykonują się w sekundy nawet na wolniejszych konfiguracjach sprzętowych.

3. Jaki jest więc sens jego istnienia?

Cele są realne i współczesne:

  • Wypełnienie luki: Na Amigę nie ma współczesnych, natywnych programów graficznych do obróbki rastrowej (ShowCase na MorphOS-a to bardziej przeglądarka, a GIMP na OS4 wymaga ciężkiej protezy w postaci AmiCygnixa).
  • Tożsamość retro: Program nie próbuje być gorszym klonem Photoshopa. Oferuje unikalne, amigowe funkcje (zapis do natywnych formatów ikon, generowanie tapet w palecie Workbench 1.x z kolorami wprost z ROM-u, tryby HAM).
  • Kreatywne laboratorium: Zamiast masowego narzędzia, stworzyłem niszowe oprogramowanie dla konkretnych odbiorców (np. twórców ilustracji do e-booków).

Fotografista w wersji Hollywood ma swoje oczywiste, techniczne ograniczenia wydajnościowe, których jako język interpretowany nie przeskoczy. Jednak dla pasjonatów retro, którzy chcą dłubać przy grafice bezpośrednio na swoim amigowym systemie bez używania nowoczesnego PC, program daje unikalne możliwości, jakich nie dostaną w żadnym innym współczesnym narzędziu

Autor